Książka Anny Piwowarskiej to pochwała komunikacji w zgodzie z własnymi wartościami. Oraz nauka, że autentyczność polega na rezygnacji. 

Na bloga Ani Piwowarskiej trafiłam przypadkiem ze dwa lata temu, ale jakoś mnie wtedy nie wciągnął. – Nie moja stylistyka – stwierdziłam i poklikałam sobie dalej. Potem jednak na jednym z moich ulubionych blogów Ola Budzyńska, czyli Pani Swojego Czasu, opowiedziała o współpracy z Anią. – Ha! Po owocach ich poznacie – pomyślałam i zapisałam się na fanpage Autentycznego Copywritingu. Tam zobaczyłam okładkę książki i, choć nie była to moja stylistyka, a i bezpłatny fragment o content marketingu też mnie nie zachwycił, już przeczuwałam, że „Autentycznosć przyciaga”, to nie będą efekciarskie fajerwerki, ale solidna i dopracowana całość.

Kupiłam więc książkę i nie zawiodłam się! Przeczytałam ją jednym tchem w ostatni weekend wakacji, kiedy – jak by to napisała autorka – upał kierował ludzi na ścieżkę lemoniady;) Ja jej w sumie nawet nie potrzebowałam, bo lektura „Autentyczność przyciąga” była odświeżającym doświadczeniem! Nareszcie oryginalna i dobrze skonstruowana polska książka, opowiadająca ciekawe historie. Wyłącznie o polskich biznesach! To naprawdę zmienia perspektywę, w przeciwieństwie do “Content marketing po polsku”, który – wbrew tytułowi – porusza głównie przykłady zagraniczne.

W książce Ani Piwowarskiej zachwyciło mnie wiele rzeczy, ale dwie szczególnie. Pierwsza, to podkreślenie, że autentyczne pisanie o sobie wymaga odkrycia, kim jestem. Że to odkrycie może być bolesne (u autorki prowadziło m.in. przez terapię), ale nagrodą za przejście tej drogi jest komfort komunikowania się w zgodzie ze sobą i swoimi wartościami. Druga rzecz, to wskazówki na temat mówienia „nie”. Uwielbiam tę ideę, zwłaszcza po latach praktykowania w PR, gdzie słowo „nie” jest właściwie zabronione;) Widziałeś film o Amelii Poulain? Prezentacja bohaterów polega tam na wymienieniu rzeczy, które lubią oraz, no właśnie, tych, których nie lubią. Definiujemy się przez to, co popieramy, ale (może jeszcze mocniej) przez to, czego nie akceptujemy. Koncentracja na tych, których chcemy przyciągnąć powoduje też, że odpychamy innych. Autentyczność to sztuka rezygnacji.

„Autentyczność przyciąga” ma jednak dwie cechy, które mnie nieco… odepchnęły. Nie podoba mi się rozgraniczenie między małymi biznesami tworzącymi, według autorki, z sercem, a dużymi markami, którym tego odmawia. Wiem, że każda dobra historia potrzebuje antagonisty, ale taki podział wydaje mi się ciut stereotypowy. I niesprawiedliwy! Przecież w korporacjach także pracują ludzie, którzy kochają to, co robią! A większość dużych marek właśnie dlatego tak urosła, że podlewała je autentyczna pasja i zaangażowanie ich założycieli.

Po drugie, i to zdecydowanie, zabrakło mi tu pierwiastka męskiego. Książka zawiera przykłady wyłącznie kobiecych biznesów! Autorka wytworzyła z powodzeniem własną niszę, zgłaszają się do niej klientki jej podobne, lubiące podobną stylistykę, ale przez to przykłady podawane w książce są nieco zbyt jednorodne. Tymczasem, jak mogłoby się wydawać po lekturze, autentyczność nie jest zarezerwowana tylko dla kobiet i małych biznesów! Ba, jedną z najbardziej autentycznych (a nawet trochę dziwacznych) marek jest Zappos, stworzona przez mężczyznę, Tony Hsieh, który o swoim doświadczeniu zabawnie, szczerze i przejmująco napisał w książce „Delivering hapiness”.

Podsumowując, książkę warto kupić, nawet jeśli nie do końca odpowiada nam styl autorki. Zawarte w niej rady są uniwersalne i nadają się nie tylko do kobiecych biznesów. Doskonałe są zwłaszcza wszystkie ćwiczenia, a właściwie pytania, których zadanie sobie skutkuje natychmiastowym przejściem do działania. Ja na przykład, pod wpływem lektury, zmieniłam swoje bio. To się nazywa dobre call to action (wezwanie do działania)!

Autentyczność przyciąga, 192 strony, 37 PLN

W tej cenie dostajesz bardzo praktyczny i dobrze napisany przewodnik autentycznego pisania, ale i książkę, która zmusza do refleksji. Książka jest pochwałą autentyczności i zachętą do pójścia własną drogą, nawet jeśli komuś się ona nie podoba. Pozbawiona praktycznie teorii, ale z wyjaśnieniem każdego ważnego terminu, napisana prostym językiem i zawierająca masę przykładów zaczerpniętych z praktyki biznesowej autorki. Okładka zaprojektowana w stylu autorki. Książkę warto przeczytać i zatrzymać, aby pracować nad sobą i swoim przekazem.