Chyba największą motywacją do komunikowania się u ludzi jest potrzeba znalezienia odpowiedniego partnera/partnerki.
Ale z szukaniem partnera jest jak z szukaniem konsumenckiego „insightu”. Dlaczego to jest takie trudne i co trzeba zrobić, aby sobie sprawę nieco ułatwić, tłumaczyła w ubiegłą środę Julia Izmałkowa
.

Metody badawcze Julii Izmałkowej fascynowały mnie od momentu przeczytania wywiadu w Wysokich Obcasach, toteż bez zastanowienia kliknęłam „kup teraz” w mailingu „Marketingu w Praktyce”. Wykład był fantastyczny, ponad setka osób w szczelnie wypełnionej sali, najwyraźniej myślała tak samo. Podobało mi się, że Julia Izmałkowa jest zwolenniczką szukania analogii między marketingiem a życiem, barwnie opowiadając np. o tym, dlaczego fazy w każdym związku przypominają etapy budowania marki.

I gdy tak siedziałam w Teatrze Kamienica, na widowni wypełnionej głównie atrakcyjnymi kobietami koło 30-tki, zrozumiałam, na czym polega problem dziewczyn z przedostatniego numeru „Wysokich Obcasów”. Szukanie partnera przez trzydziestoparolatkę w Warszawie przypomina szukanie prawdziwego insightu przez zdesperowanego marketera. Niewielu osobom z sali to się udało (na pytanie o bycie w długoletnim, szczęśliwym związku podniosło się raptem kilkanaście rąk), niewiele marek go znalazło, o czym świadczyły dziesiątki nijakich i podobnych do siebie reklam, przewijających się podczas trzygodzinnego wykładu.

Co więc nam przeszkadza w szukaniu insightów? Julia Izmałkowa wyróżniła 5 głównych przyczyn.

1. Oczekiwania

Spójrzcie na listę dziewczyn z „Wysokich Obcasów”. Wbrew pozorom nie jest wcale krótka. Niebrzydki, niebiedny, niepijący, nie nazbyt sprytny, nie pajac, nie tchórz, nie kłamca, pokazujący, że mu zależy, ale wyrozumiały, z własną pasją. Czy to w ogóle realne? Im więcej oczekiwań, tym mniejsza szansa na ich spełnienie. Pisze o tym ostatnio Richard Kirshenbaum w artykule Dating Tips for Uptown Divorcees.

2. Uśrednianie

“Architektura to sztuka rezygnacji”, przekonywał mnie kiedyś znajomy architekt. Myślę, że to stwierdzenie można rozciągnąć na wszelkie dziedziny naszego życia. Lęk przed koncentracją na jednym aspekcie jest zrozumiały, ale naprawdę lepiej wybrać jeden motyw i się go trzymać. Facet nie musi być jednocześnie przystojny, inteligentny, bogaty i czuły. Może wystarczy, żeby zawsze umiał mnie rozśmieszyć? Wtedy na jego wady łatwiej będę mogła przymknąć oko. Zgadza się? Na to samo wpadli zarządzający Southwest Airlines, którzy rekrutowali stewardesy na podstawie umiejętności rozśmieszenia komisji rekrutacyjnej!

3. Przywiązanie

W tej dziedzinie bycie nadmiernie konsekwentnym nie przyniesie nam raczej nagrody. Dziewczyny z WO szukają Polaka. Hmm, a Julia Izmałkowa radzi, aby nie ograniczać się tylko do jednej kategorii. Tutaj przypominam sobie moją koleżankę z pracy, która – nie znajdując partnera na matrymonialnym “rynku” lokalnym – założyła konto na francuskim portalu randkowym. Dzisiaj jest szczęśliwą żoną. Przystojnego Hiszpana.

4. Potrzeba cyfr

Julia Izmałkowa mówiła tutaj o potrzebie potwierdzenia jakiejś deklaracji danymi ilościowymi, ale i w prywatnych poszukiwaniach ta przeszkoda chyba występuje. I nie chodzi tu nawet o potrzebę konkretnych cyfr na koncie wybranka (choć to również;), ale o konieczność przekonania większości otoczenia (np. rodziny lub koleżanek) o tzw. dobrym wyborze. Im bardziej lubimy własne wybory, tym mniej potrzebujemy, aby inni je lubili!

5. Nadmierna wiara w deklaracje

Julia Izmałkowa, na podstawie wieloletnich badań, twierdzi, że ludzie rzadko mówią prawdę, dlatego musimy bardziej polegać na tym, CO ROBIA, a nie tym co mówią. Dlatego szukajmy prawdziwej odpowiedzi pod fasadą. I w badaniach i u potencjalnego wybranka!

W poszukiwaniu insightów (i partnera) przyda się natomiast :

1) Otwarta głowa – po to, by dostrzec to, co jest prawdziwe, a czego inni jeszcze nie zauważyli.

2) Dystans do siebie i swojej kategorii – po to, żeby wyrwać się z banału mówienia tego, co inni już wiele razy powtórzyli.

3) Szerokie spektrum poszukiwań – nie ograniczać się tylko do swojej kategorii i szukać tam, gdzie być może inni nawet nie zajrzeli

4) Świeże skojarzenie – może nie trzeba wcale szukać, ale wystarczy popatrzyć na znaną nam osobę z innej perspektywy? Nawet wtedy, gdy na pierwszy rzut oka nie widać nic nowego i zadziwiającego.

5) Zgoda na zmianę utartych poglądów i definicji – musimy być przygotowani na to, że definicje partnera (lub konsumenta)  mogą różnić się od naszych.

I tak wyszedł nam dekalog dla marketerów i/lub poszukujących partnera singli. Podziękowania należy kierować do Julii Izmałkowej!

A na drogę wszystkim poszukującym polecam wideo od firmy, która szukała i znalazła. Zobaczcie światło na twarzach przedstawionych tam kobiet!

Źródła:
„Wysokie Obcasy”, Gdzie ci mężczyźni, 15 czerwca 2013 r.
Wykład Julii Izmałkowej, Czego szukamy, co znajdujemy, 19 czerwca 2013 r.