Zaznacz stronę

Człowiek musi dobrze wykorzystać swoją inteligencję i kreatywność, aby znaleźć swoją niszę i koegzystować ze sztuczną inteligencją.

Przemek Chojecki obronił doktorat z matematyki na Université Pierre et Marie Curie w Paryżu, a następnie pracował i wykładał na Uniwersytecie Oksfordzkim. W 2018 roku trafił na polską listę Forbes „30 under 30”. Na co dzień zajmuje się wdrażaniem AI w rozwiązaniach komercyjnych. Obecnie koncentruje się na udoskonalaniu Contentyze, autorskiej platformy do generowania treści. Jest autorem pięciu książek, w tym dwóch technicznych z dziedziny AI, oraz kursów dla kandydatów na Data Scientists (naukowców ds. danych).

Przed rozmową z Przemkiem przetestowałyśmy, czy Contentyze poradziłoby sobie z tworzeniem treści na tematy, którymi zajmujemy się na co dzień. W tym tekście znajdziesz wyniki naszego wewnętrznego testu, wraz z przykładami.

Przemek zgodził się porozmawiać z nami nie tylko o swoim narzędziu, ale również szerzej, o kreatywności i roli człowieka w rzeczywistości wspomaganej przez AI. W pierwszej części prezentujemy fragmenty wywiadu dotyczące szeroko pojętego tworzenia treści oraz zarabiania na pisaniu nawet wtedy, gdy narzędzia AI wejdą do powszechnego użycia.

Przemku, zacznijmy od tego, na czym Twoim zdaniem polega udana komunikacja w postaci tekstu pisanego?

Na opowiedzeniu ciekawej historii – ciekawej z punktu widzenia odbiorcy.

Czyli umiejętność storytellingu to wciąż kompetencja ludzka?

Tak, choć pewnie z czasem i tu człowieka zastąpi maszyna, która ma szerszy dostęp do historii. Maszyna przechowuje historie, a człowiek jest decydentem, i przynajmniej w najbliższym czasie to on będzie wybierać, jak dana historia ma się potoczyć.

W jednym z wywiadów powiedziałeś, że fascynuje Cię sam proces kreacji i kreatywność w każdej postaci. Czy jako autor książek korzystałeś z AI przy ich tworzeniu?

Wydałem 5 książek: 3 beletrystyczne w języku polskim i 2 techniczne, po angielsku. Te techniczne pisałem już z użyciem sztucznej inteligencji i był to punkt wyjścia do stworzenia mojego narzędzia, Contentyze.

Praca w duecie z AI znacznie przyspiesza pracę i pozwala szybciej zamieniać pomysły na konkretny tekst. Jakość tekstu wychodzi najlepsza, gdy używa się AI w procesie iteracyjnym: trochę pisze człowiek, trochę maszyna, potem człowiek poprawia, maszyna uzupełnia.

Powiedz, jak długo i jak bardzo poprawiasz własne narzędzie, nim coś opublikujesz na Medium?

To zależy. Testowałem wszystko, zarówno teksty, które wrzucam bez żadnych poprawek, jak i takie, które poprawiałem w małym stopniu. Zauważyłem, że najlepiej klikają się te „pośrodku”, czyli materiał wygenerowany, na około 1000 słów, któremu poświęciłem jakieś 15 minut na doszlifowanie. Dorzuciłem linki do książek, kursów, stron, czyli to, czego maszyna nie mogła wiedzieć. Więc najlepiej wygenerować taki draft, a potem dopisać kilka rzeczy.

To brzmi jak… taki asystent, który rozwiązuje problem białej kartki, tej blokady pisarskiej. Ułatwia pisanie, bo wiadomo, w jakim kierunku iść, i nie traci się czasu.

Tak, właśnie do tego dążymy – docelowo chciałbym, aby można było podać tylko temat, sugestię, a maszyna już działałaby dalej, a potem my, ludzie, wybieralibyśmy coś z tych propozycji, które zgromadziła nam maszyna. Najlepiej działa to w taki sposób: człowiek coś tworzy, trafia to do maszyny, człowiek ponownie to ulepsza, robi poprawki, analizuje i maszyna ponownie coś rozpisuje, dopisuje i to ponownie wraca do człowieka. Może do końca tego roku uda się to zrealizować technologicznie.

W wywiadzie z Maciejem Samcikiem przyznaliście, że praca dziennikarza jest nie do zastąpienia, jeśli chodzi o aspekt kreatywny, choć maszyna wygrywa w wyciąganiu wniosków z danych. A co, gdy nie mamy do czynienia z danymi ściśle liczbowymi?

Jako matematyk mogę stwierdzić, że tam, gdzie w grę wchodzi logika, rozumowanie czysto matematyczne – np. z A + B wynika C – tam maszyna na ten moment sobie nie radzi. Przekładając to na np. dziennikarstwo śledcze czy tworzenie zaawansowanego contentu, gdzie dużo rzeczy jest do wysnucia, zrozumienia – to tego maszyna zdecydowanie nie zrobi. Problem polega na tym, że maszyna nie połączy różnych typów danych: ilościowych i jakościowych. Ale owszem, może zasugerować nam, że istnieje jakaś ciekawa korelacja i warto czemuś się przyjrzeć, już teraz są lepsze w wyłapywaniu wzorców i anomalii, np. na produkcji czy w sieciach bankowych.

Kreatywność wymaga wysiłku, ale czy z czasem człowiek się zwyczajnie nie podda w starciu z AI? Po prostu może nie mieć już siły na kreatywność, myślenie?

Nie wiem, czy „poddać się” to jest dobre słowo. Może lepiej – oddelegować te zadania maszynie. W każdej branży będzie się to działo w innym tempie, ale może być taki moment, że ludzie przestaną wykonywać jakieś zawody, bo zorientują się, że maszyny są znacznie lepsze. Np. tłumacze są mniej potrzebni, bo pojawiły się narzędzia do tłumaczenia i to się sprawdza w takim codziennym zastosowaniu. Bardziej potrzebni są tłumacze przysięgli, specjalistyczni. Chyba każdy zawód ma pewien obszar, który można zautomatyzować… Ale wiedza specjalistyczna, elementy kreatywne są nie do zastąpienia.

To co w sytuacji, gdy młody człowiek chce zostać copywriterem? Będzie mieć wysoki próg wejścia w zawód, bo albo trzeba urodzić się geniuszem, albo wybierać od początku kształcenie się w specjalistycznej dziedzinie i unikać ogólników, które zostaną zdominowane przez maszyny.

Maszyny na pewno nie zastąpią ekspertów, którzy są dobrze zaznajomieni z wąską, specjalistyczną dziedziną wiedzy. Największy kłopot będzie dla młodych, niedoświadczonych ludzi. Od kilku, kilkunastu lat studia nie są skorelowane z tym, co dzieje się na rynku pracy. Dlatego uważam, że powinna istnieć jakaś poduszka finansowa, która umożliwi młodym osobom o niskich dochodach rozwój, np. przez 3 lata. Po tym trudniejszym czasie młody człowiek miałby możliwość pracy w wybranej, specjalistycznej dziedzinie – czy jako copywriter, czy np. radiolog. Ludzie mogą wykorzystywać zaawansowane narzędzia, analizować dane z pomocą AI, ale będą lepsi, jeśli chodzi o czynnik emocjonalny. Maszyna zawsze będzie chłodna, pokaże zły wynik badań bez emocji, a lekarz człowiek może okazać pacjentowi bezcenne współczucie.

Czyli najlepiej rozwijać się w tym, czego sztuczna inteligencja nie zrobi, czyli w człowieczeństwie?

Tak, dokładnie. Wtedy też zmieni się patrzenie na sztuczną inteligencję. Nie można myśleć, że maszyny zabierają nam tylko pracę, trzeba pomyśleć, że stają się takim wspomagaczem, którego możemy użyć, aby nasza praca przyniosła lepsze rezultaty.

Dziękujemy bardzo za rozmowę! 

Ciekawi Cię, jak sprawdza się Contentyze? Zobacz, co wyszło z naszych badań – tutaj. Przeczytaj też ciąg dalszy naszej rozmowy z Przemkiem – tym razem o szczegółach dotyczących tworzenia treści przy pomocy AI.